Festival czas zacząć! Rusza prawdziwe święto muzyki jazzowej! [RELACJA – Dzień 1]

Druga edycja starosądeckiego festiwalu była wyjątkowa pod każdym względem. Poczynając od tak prozaicznej kwestii, jaką była zmiana terminu imprezy, którą z powodu pandemii przesunięto na przełom lutego i marca br. – planowany początkowo program przeszedł delikatny lifting, a pięć koncertów zredukowano do czterech. Jednak mimo niesprzyjającej rzeczywistości i widma kolejnych ograniczeń, masowo odwołanych imprez czy zmian ich terminów, wydawałoby się niemożliwe stało się w końcu możliwe. Z kilkoma zmianami udało się zrealizować od początku do końca 2. Sącz Jazz Festival – z większością pierwotnie rozpisanych występów.

Kto był ten pamięta, kto był i w jakiej formie prezentowane były sety poszczególnych artystów. Na wszystkich spragnionych muzycznych wrażeń czekała seria pamiętnych pokazów filmowych „Śpiewaka jazzbandu” (1927) z muzyką na żywo, a w rolę taperów wcielali się odpowiednio: Szymon Mika Trio, duet Zawartko/Piasecki (feat. Tomasz Wendt i Wojciech Lubertowicz), Trio Kasi Pietrzko (szybkie zastępstwo za AMC w związku z zamknięciem granic ze Słowacją) oraz „KonKubiNap” Marka Napiórkowskiego (zmiana programowa podyktowana problemami zdrowotnymi Wojciecha Karolaka).

Szczęśliwie przygotowaniom do 3. edycji festiwalu nie towarzyszyły już aż tak wielkie emocje, zamieszanie i niewiadoma, jak początkiem roku. Pandemiczny bezczas został skutecznie nadgoniony przez organizatorów. Impreza wraca na właściwe tory, a na dobre otwarcie otrzymaliśmy soczysty set zacnego krakowskiego kwintetu jazzowego New Bone. Złożony z samych utytułowanych nazwisk w składzie: Tomasz Kudyk (trąbka, flugelhorn), Bartłomiej Prucnal (saksofon altowy), Dominik Wania (fortepian), Maciej Adamczak (kontrabas), Dawid Fortuna (perkusja) zespół zaprezentował materiał mocno osadzony repertuarowo w najnowszej płycie „Longing” (2020), zadedykowanej Janowi Kudykowi (ojcu Tomasza Kudyka), wieloletniemu liderowi Jazz Band Ball Orchestra.

Słuchając New Bone miało się nieodparte wrażenie, że tylko doskonale zgrany team z taką swobodą może paralelnie rozwijać indywidualne pomysły. Przestrzeń został zaaranżowana w sposób intymny, podobnie jak instrumenty, które skupiono blisko siebie. Introspektywny, liryczny, klasycyzujący klimat zdominował niedzielny wieczór. W sposób szczególny przyczyniły się do tego kompozycje: „Awakening”, „Nanga Parabat” i tytułowe „Longing”. Z kolei „Heritage”, „Head Dizziness” – choć może dobitniej wieńczące koncert „We’ll see” oraz „Oh! The end” (na bis) z płyty „Destined” (2012), zadziałały w powyższym temacie niczym istna terapia szokowa. Kompozycje pełne energii, humoru, instrumentalnego kunsztu i pięknego hałasu – godne Jazz Jamboree!

New Bone obrał kurs na muzykę przystępną dla szerszej publiczności rozmiłowanej w szeroko pojętym jazzie, co nie znaczy, że usługiwał pełnią serwilizmu. Krakusom udało się osiągnąć właściwą równowagę pomiędzy komunikatywnością a artystyczną jakością prezentowanego materiału. We wszystkich utworach, które złożyły się na otwarcie festiwalu, na pierwszym planie brylowała melodia, ale cel elitarny oczywiście osiągnięto – w każdym przypadku w nieco odmienny, eklektyczny sposób.

Ogromna dawka czucia i energii, ale także fenomenalny poziom wykonania, mogły przyprawić o istny zawrót głowy. Tomasz Kudyk doskonale rozumie cały istotny dorobek jazzu nowoczesnego, przefiltrował go przez własne talenty kompozytorskie i wykonawcze oraz perfekcyjnie obsadził role w swoim kwintecie. New Bone stworzyli na niespełna 90 minut alternatywną rzeczywistość przesyconą wspaniałymi melodiami i pięknem nie uznającym rygorystycznych wyliczeń zawartości jazzu w jazzie. Grali trudne technicznie i oryginalne brzmieniowo kompozycje. To był trans, pasmo nieustających wzruszeń i zaskoczeń. Co tu wiele pisać – wspaniałe otwarcie festiwalu! Już zacieram ręce i czekam na więcej!

Bartosz Szarek    

Fot. Jan Leśniara

Skip to content