AMC Trio porwało publiczność [RELACJA – Dzień 2]

Drugi weekend i zarazem drugi wieczór 3. edycji Sącz Jazz Festival uświetniła ekipa, której nikomu rozmiłowanemu w jazzie szerzej przedstawiać nie trzeba. Słowackie AMC Trio, które na deskach starosądeckiego „Sokoła” wystąpiło jako AMC Trio Plus z Samuelem Marinčákiem (synem basisty) na gitarze i Simoną Vargovą na wokalu, od lat cieszy się statusem i rozpoznawalnością przynależnymi największym gwiazdom jazzu. Jak się okazało – zupełnie słusznie.

Sobotni repertuar był przekrojowy i skupiony wyłącznie na autorskich kompozycjach, z których „Last Moment”, Breaking News”, „Soul of the Mountain”, „Waiting for a Wolf” czy „Thor Iza” zespół ogrywał jeszcze w ramach pierwszej edycji SJF. Trio w składzie: Peter Adamkovič (fortepian), Martin Marinčák (kontrabas), Stanislav Cvanciger (perkusja) dysponuje doskonałą techniką, ale nie eksponuje jej przesadnie. Celuje w dźwiękowe historie, a każda jest rodzajem frapującej gawędy, okraszonej humorem i komizmem słownym w przerwach między utworami.

Adamkovič znakomicie żonglował stylistyką, tempem i nastrojem. Płynne legata, fenomenalne operowanie dynamiką uderzenia, precyzja rytmiczna, błyskotliwość improwizacyjna – to wszystko charakteryzuje jego pianistykę. Sekcja rytmiczna Cvancigera doskonale czuła jego pomysły i błyskawicznie na nie reagowała. Podobnie jak gitara Samuela Marinčáka. Oprócz starszych, znanych i lubianych kompozycji trio zaprezentowało te nowsze: wspomniane „Last Moment” i „Breaking News”, jak również „Take Me to the Sky” i „Because of Your Sad Eyes” pochodzące z albumu „Plus” (2019), nagranego wspólnie z dwójką wspaniałych amerykańskich muzyków: skrzypaczką Reginą Carter i saksofonistą altowym Erikiem Marienthalem.
Niezwykła radość emanowała z muzyków w każdej sekundzie koncertu, wywołując entuzjastyczną reakcję publiczności. Zespół grał z lekkością, ekspresją i smakiem, nawet wtedy, gdy wykonywał trudne partie improwizowane. Jednak dla mnie osobiście to Martin Marinčák dał tego wieczoru prawdziwą lekcję jazzu. To, co odróżnia go od wielu innych znakomitych kontrabasistów trudno wyrazić przy pomocy terminów muzycznych – to coś metafizycznego. Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki Marinčák operuje dynamiką. Nawet grając bardzo cicho nie ma problemu, by wydobyć z instrumentu powalający groove. Wokal Simony Vargovej nie dyktował rytmu, co raczej poszerzał spektrum muzyczne formacji z Preszowa. Na pierwszy plan wysuwała się nastrojowość, liryka i poezja. Zwłaszcza w momentach brawurowych uniesień, jak chociażby w „Because of Your Sad Eyes”, w którym zespół intrygująco odniósł się do minimalizmu. Brawurowe dialogi głosu z gitarą Marinčáka i swoboda, z jaką Vargova realizowała swój sceniczny występ, godne były gwiazd z najwyższej półki.
Muzyka AMC Trio Plus w przeważających fragmentach była intensywna, energetyczna, ale też i niezwykle wyważona. Daleko jej było do tkliwej nastrojowości czy cukierkowej melodyki. Słuchanie i obserwowanie tego, co działo się na scenie starosądeckiego „Sokoła” było wspaniałym doświadczeniem, któremu towarzyszyło poczucie obcowania z czymś wyjątkowym, przekazem świadomym, a jednocześnie intymnym wyznaniem. To był koncert ze świetnie zawiązaną narracją, a w zagranym na finał „Thor Iza” czuć było wibrującą energię i niekrytą radość płynącą ze wspólnego muzykowania. Nic dodać, nic ująć. Panowie Adamkovič, Marinčák, Cvanciger, nie zmieniajcie się.
Grajcie swoje.

Bartosz Szarek

Fot. Jerzy Cebula

Skip to content